Moje codzienne smutki i radości :)

In article <adierl$5u@news2.ipartners.pl,
 "Jerzy N." <pomo@sz.home.pl wrote:

Użytkownik Jarek Spirydowicz <jar@spam-precz.kurier.szczecin.pl w
wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:jareks-

Eee, bo on tak ma. Taki bełkotliwy styl wypowiedzi.

Boje sie ze juz te mieszkanie obiecal


Musiałby być ciężkim idiotą.

Musiało się komuś coś popierwiastkować. Policja skierowała do sądu
informację, nie wniosek, a do urzędu gminy powiadomienie o tym. I to
jest w papierach. Możliwe, że informacja do sądu poszła, bo burmistrz
sobie pogadał z komendantem (oficjalnie twierdzą, że to obowiązkowe w
takich przypadkach), ale nie sądzę, żeby któryś się do tego przyznał bez
skopolaminy.

Ale sad nie bedzie  chyba dzialal na informacje ,


Będzie. Właśnie to się nazywa "z urzędu". W rodzinnym nie ma prokuratora.

ten kto paluchy dolozyl do
tej sprawy zrobil bardzo brzydka rzecz , nie chce tego inaczej nazywac . Za
chec mieszkania w ludzkich warunkach ograniczyc wladze rodzicielska , to
jest dranstwo


Nie wiem. Bo tu nie chodzi o chęć, tylko o sposób. A ja np. uważam, że
babie, która ciągnie dziecko na mróz, żeby żebrać, powinno się malucha
odbierać natychmiast.

Już wszystko wiem. Tesciowa dostała pismo z sądu z zapytaniem, czy wyraża wolę
reprezentowania swojego syna na rozprawie o ograniczenie władzy rodzicielskiej.
Zadzwoniłam dzisiaj do niej bo byłam ciekawa, czy się czegoś dowiedziała.
Okazało się, ze rozmawiała z jakimś prawnikiem, który powiedział, ze bez
pełnomocnictwa takim kuratorem moze zostać żona (narazie brak) albo rodzice. W
każdym innym wypadku musi być pełnomocnictwo potwierdzone przez konsulat RP w
kraju, w którym w danym momencie M sie znajduje. Załatwienie takiego papierka
jest w naszym przypadku niemożliwe, ponieważ M pływa na statku, któy codziennie
jest w innym porcie, a te miejsca nie wyglądają mi na takie, gdzie znajduja się
polskie konsulaty. Teściowa jednak zaczyna się łamać - jutro jedzie do sądu
wszystkiego się wywiedzieć. Pewnie doszła do wniosku, ze nie ma innego
wyjścia.. bo co, zostawi syna na pastwę sądu i niezrównoważonej Eksi?
Dzięki za Wasze odpowiedzi,
Ola

„Art. 106. Jeżeli wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy może zmienić
orzeczenie o władzy rodzicielskiej i sposobie jej wykonywania zawarte w wyroku
orzekającym rozwód, separację bądź unieważnienie małżeństwa, albo ustalającym
pochodzenie dziecka.

Art. 107. § 1. Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom żyjącym w
rozłączeniu, sąd opiekuńczy może ze względu na dobro dziecka określić sposób jej
wykonywania."
Wniosek o ograniczenie pisz

Nie - w drugą stronę to nie działa - tzn. niezupełnie.
Brak korzystania z przysługujących wizyt może stanowić podstawę do
wystąpienia z wnioskiem o zmianę tych kontaktów (ograniczenie).
Natomiast długotrwałe zaniedbywanie kontaktów - do pozbawienia lub
ograniczenia władzy rodzicielskiej.


Dzięki serdecznie za przytoczenie przepisu, ale widzę, że nie do
końca jest on dla mnie jednoznaczny.

>sąd opiekuńczy może ze względu na dobro dziecka określić sposób jej
> wykonywania.

Czyli może, ale nie musi? Na żadanie? Z urzędu? Przy okazji? Zawsze
ma taki obowiązek przy każdym wniosku o ustalenie pobytu dziecka lub
kontaktów?

>Sąd może pozostawić władzę rodzicielską obojgu
> rodzicom, jeżeli przedstawili zgodne z dobrem dziecka porozumienie
>o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu
>kontaktów z dzieckiem, i jest zasadne oczekiwanie, że będą
>współdziałać w sprawach dziecka.

Czyli z zasady będzie się doprowadzać do ograniczenia władzy? Tak to
rozumiem. Bo nawet, jak się przedstawi porozumienie, to sąd
jedynie "może". Ma to i złe, i dobre strony, bo to ten rodzic u
którego dziecko przebywa i który nim się opiekuje na co dzień
powinien mieć mimo wszystko większe mozliwości decyzyjne;
teoretyczny równy przydział praw rodzicielskich jest fikcją lub
biurokratyzmem, jak kto woli.

> u hipotetycznych problemów. Jedyne wyjście moim zdaniem to
pozbawienie albo cho
> ciażby ograniczenie władzy rodzicielskiej exa. Wiem, że to nie
jest łatwe, ale
> inaczej się nie da.

Ograniczoną czy "pozbawioną" władzę rodzicielską można przywrócić,
co w przypadku śmierci drugiego rodzica jest łatwe. Więc to w ogóle
nie rozwiązuje problemu.

Aby ojciec mógł w sadzie uzyskać to, by zarządca majątku dziecka
udostepnił mu srodki, których udostepnic nie uwaza za stosowne, to
trzeba miec bardzo mocne argumenty. Poza tym zarządca majątku może
się wtedy domagać by nad wydatkowaniem pieniędzy zgodnie z wnioskiem
ojca czuwał albo onb albo kurator.

nie doradzę Ci, co zrobić, bo sama musisz czuć, co będzie najlepsze
ale ja w przypadku 1,5 rocznej córki i przy podobnych jazdach
byłego - łącznie z wyzwiskami i podkreślaniem swoich praw do
dziecka - po pierwszej rozprawie napisałam do sądu wniosek o pełnię
władzy i zamieszkanie dziecka przy mnie oraz ograniczenie praw
rodzicielskich ojcu ze względu na fakt, że nie był skłonny
porozumieć się w ani jednej kwestii dotyczącej dziecka

sąd się przychylił i na dobre nam wszystkim to wyszło

teraz były zabiera Maję do babci, która wcześniej deklarowała
niechęć do małych dzieci (cudowne nawrócenie, polubiła chyba) i
równiez nie miała z wnuczką kontaktu
i sam jakoś chyba bardziej relacjonuje spotkania z dzieckiem, a nie
pierniczy głupoty nt. swoich praw czy swojego zdania na mój temat

następnym etapem, którego bardzo chciałam uniknąć, był wniosek do
sądu już rodzinnego o spotkania tylko w obecności kuratora , gdyby
nei przestał się wyżywać na mnie przy młodej
(poradzone przez prawnika)

Ty też zawsze masz jakieś wyjścia, dziecku nie ma co dokładać przez
brak zrównoważenia u tatusia

Zgodnie z art. 109§1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jeżeli dobro dziecka jest
zagrożone, sąd opiekuńczy wyda odpowiednie zarządzenia. §2 Sąd opiekuńczy może w
szczególności:
1) zobowiązać rodziców oraz małoletniego do określonego postępowania z
jednoczesnym wskazaniem sposobu kontroli wykonania wydanych zarządzeń
2) określić, jakie czynności nie mogą być przez rodziców dokonywane bez
zezwolenia sądu, albo poddać rodziców innym ograniczeniom, jakim podlega opiekun
3) poddać wykonywanie władzy rodzicielskiej stałemu nadzorowi kuratora sądowego
4) skierować małoletniego do organizacji lub instytucji powołanej do
przygotowania zawodowego albo do innej placówki sprawującej częściową pieczę nad
dziećmi
5) zarządzić umieszczenie małoletniego w rodzinie zastępczej albo w placówce
opiekuńczo-wychowawczej
§3 Sąd opiekuńczy może także powierzyć zarząd majątkiem małoletniego
ustanowionemu w tym celu kuratorowi.
Sąd może ograniczyć władzę rodzicielską nie tylko w sytuacji gdy rodzic w sposób
zawiniony wykonuje ją niedbale, ale także w przypadkach niezawinionej nieudolności.
(poradaprawna.pl)
Wzory pism znajdziesz na stronie
www.poradaprawna.pl/index_download.php?co=kat&id=11
Musisz liczyć się z opłatą sądową (rok temu było to 40zł, nie wiem jak teraz),
do wniosku musisz dołączyć akt urodzenia dziecka.

dobrze Ci w sądzie powiedzieli

W sprawie o usatlenie ojcostwa sąd ma obowiązek orzec
1. o samym ojcostwie (ustalić)
2. o nazwisku (nadaje/nie nadaje nazwiska ojca)
3.o wladzy rodzicielskiej ojca (nadaje/nie nadaje)

przy uznaniu dziecka te kwestie rozstrzygane sa automatycznie - jeśli matka
wyraża zgodę na uznanie i dochodzi do tegoż uznania to oznacza, że ojcu
przysługuje pełnia władzy rodzicielskiej i nie ma żadnej innej opcji jesli
chodzi o władzę.

Jesli jedt złozony pozew o ustalenie, sędzia zwykle na początku pyta, czy
strony chcą dokonać uzanania dziecka - jesli powiedziałaś, że nie chcesz, żeby
ojcu służyła pelnia władzy to sąd nie przyjął uznania dziecka, bo nie może byc
uznanie i jakakolwiek ingerencja we władzę jednocześnie.

Wyjścia są dwa, jeśli chcesz, żeby ojciec nie miał władzy lub miał ja ograniczoną

Wariant A - nie zgadzasz się na uznanie, toczy się ustalenie ojcostwa i wnosisz
o nienadawanie władzy - sąd może jej ojcu nie nadawać

Wariant B
Zgadzasz się na uznanie, ojciec uznaje, postępowanie w sprawie ustalenia
ojcostwa jest umarzane (bo staje się wobec uznania bezprzedmiotowe) i Ty w
odrębnym wniosku wnosisz o ograniczenie ojcu władzy rodzicielskiej

Dziwie sie, ze nie zalozylas sprawy o pozbawienie wladzy rodzicielskiej.
Choc moze i sad to 3 razy do roku uznac za kontakty z dzieckiem.
Sadze, ze masz duze szanse na ograniczenie wladzy.
Jak potoczy sie sprawa i czy beda potrzebni swiadkowie zalezy od postawy
supertaty. Jesli bedzie chcial zatrzymac wladze, czeka Was wizyta kuratora,
badania w RODKu, przesluchania swiadków.
Jesli nie sad po prostu przychyli sie do Twojego wniosku.

Korzystając z okazji, czy możesz także napisać coś o ograniczeniu władzy
rodzicielskiej, do jakich uprawnień i obowiązków może być ona ograniczona?
Mam również pytanie odnośnie miejsca składania wniosku, czy jeżeli złożę wniosek
w miejscu pobytu (dłuższego) a nie zameldowania to i tak wniosek zostanie
przesłany do sądu gdzie ja (a właściwie dziecko) jesteśmy na stałe zameldowani?

a w jaki sposób ma ograniczona władzę? Jesli ma ograniczoną, to z orzeczenia
musi wynikac sposób. Podstawę prawna ograniczenia stanowi art 109 kodeksu
rodzinnego, a cały rozdział dotyczący władzy zaczyna sie od art. 92.
o ograniczneniu dopiero co pisałam w wątku "jak pisac wnioski w przedmicie
władzy rodzicielskiej".
Nie bardzo rozumiem czego dotyczy twoja wątpliwość - na co musisz sie zgadzać na
co nie - generalnie mając pełnię władzy nie musisz a nawet nie powinnaś zgdzać
sie na decyzje lub działania, które nie służą dobru dziecka. generalnie rodzice
powinni, a niekiedy muszą dojść do porozumienia - jesli nie są w stanie tego
uczynić decyduje sąd, do którego każde z nich może sie zwrócić. Zwykle w
konfliktach typu czy dziecku obciąć włoski czy nie jakoś sobie radzą, ale z
póściem do szkoły masowej czy muzycznej bywa różnie.

Zgadzam się z tezą, że w Polsce dość trudno władzę rodzicielską ojca (matki z
resztą również) ograniczyć, cóż więc mówić o jej pozbawieniu. Właśnie kilka dni
temu (po pierwszej "informacyjnej" rozprawie) zdecydowałam się za radą
fachowców (sądu i kuratorów) mój wniosek o ograniczenie władzy rodz. "tatusia"
wycofać. Jakoże wszyscy orzekli, że niekonsekwencja, kompletny brak
odpowiedzialności i dojrzałości ojca oraz brak spójności postępowania w
stosunku do dziecka, rzadkie i nieregularne wizyty u córki (średnio raz na 2-3
tygodnie), no i w końcu wrogi, pełen ninawiści stosunek ojca do mnie jako
matki, nie są wystarczającymi argumentami przemawiającymi za ograniczeniem mu
władzy. Musiałby dziecko bić, maltretować, molestować, znęcać się psychicznie,
co dla mnie jest przesłanką do pozbawienia władzy, a nie do jej ograniczenia.
Dziewczyny! Trochę się już naczytałam i nazgłębiałam k.r.o., ale wciąż nie
dostrzegam i nie rozumiem tej "subtelnej" różnicy pomiędzy pozbawieniem a
ograniczeniem, a konkretnie między tymi właśnie przesłankami i powodami.
Pozdrawiam