Moje codzienne smutki i radości :)

Witam szukam nut do keybordu (znane piosenki na zabawy)najlepszy byłby zapis nazwami literowymi tzn.

C D E F G A H C

jeżeli ktoś wie skąd to wziąć to proszę o pomoc.
a moze ktos sam gra i chetnie sie podzieli swoja wiedza??

Prosze o pomoc
oczywiscie +

A co do tej pory- półrocza- musi mieć opanowane?

U nas nie ma tego wiele:
-klucze muzyczne [wiolinowy i basowy]
-gama C-dur i nuty [solminizacją i oznaczenia literowe],zapisywanie
nut na pięciolinii [kiedy laseczki do dołu pisane ,kiedy do góry]
-wartości nut [cała nuta, półnuta ,ćwierćnuta, ósemka],wartości pauz
[tylko cwierćnutowa]
-takty [2/4, 3/4, 4/4]
-akcent muzyczny
-oznaczenia
piano,forte,cresendo,diminuendo,legato,staccato,volta,repetycja,
-rola łuku [przedłużenie wartosci ,legato]

Dzieci na lekcjach improwizują, rozpoznają właściwe melodie
[zapisane nutami],zapisują melodie, śpiewają piosenki ,taktują.
W naszym podręczniku jest sporo rebusów i piosenek utrwalających
poznane wiadomości. Jest to z pewnością dobra książka do nauki
kształcenia słuchu.Kolorowa, ciekawa.

Może kupisz dodatkowy podręcznik ,skoro macie dodatkowo pracować w
domu z dziećmi?



Moja córka zaczyna naukę w klasie fortepianu. Wcześniej uczyła się rok w szkole
Yamaha. Na razie wrażenia ze szkoły muzycznej bardzo dobre. Począwszy od tego,
że w dniu rozpoczęcia roku udało mi się umieścić córke u tej nauczycielki, którą
mi polecano (wyglądało na to, że po mojej prośbie pani przeniosła do innej
nauczycielki innego ucznia i zrozumiałam, że córka wcześniej miała nawet być u
niej). Może po przesłuchaniach Jagoda się jej spodobała - nie wiem.
W każdym razie dwie lekcje z panią pozostawiły jak najlepsze wrażenia.
Oczywiście początki są proste, ale poprosiła Jagodę o zagranie jakiegoś utworu z
poprzedniej szkoły. Potem zaczęła uczyć ją dwóch nowych utworów, zorientowała
się, jak Jagoda radzi sobie z nutami (Jagoda znała nazwy solmizacyjne, a tu musi
przestawic się na literowe i na drugiej lekcji juz swobodnie się tymi nazwami
posługiwała). Pani zaczęła też uczyć Jagodę jak uderzać w klawisze i jaka jest
różnica w uderzaniu w keyboard i fortepian i jak można ćwiczyć palce, aby dobrze
układały sie na klawiaturze. Po drugiej lekcji stwierdziła, że przyspieszy z
nutami, gdyż Jagoda jest, jak to określiła "oblatana" w temacie. Cieszę się, bo
myślałam, że cała nauka z Yamahy na nic się zda, a może nawet zaszkodzi, ale nie.
Poza tym nasza pani jest wyjątkowo ciepłą, cierpliwą osobą i do tego piękną i
pełną gracji. na razie - pełen zachwyt (córki i mój)

U córki na rytmice solmizacja + nazwy literowe. Nauczyciel od skrzypiec
konsekwentnie tylko litery, a jak coś powie z solmizacji, to zaraz mówi, że tych
nie chce. Kazał nauczyć się nazw dźwięków gamy C-dur w górę i w dół, poprosił,
żeby to zagrała na pianinie (zagrała A-dur, bo nie wiedziała jeszcze gdzie jest
C). Nauka nut + zrobić na dużej kartce klawiaturę pianina (znów od c1 do c2) i
nauczyć się. Potem napisał nuty do "Kurki trzy" i też kazał nauczyć się grać na
pianinie z powtarzaniem literowych nazw dźwięków w czasie grania. Potem
zachorowałyśmy i nauczyciel jechał na pogrzeb i już 3 lekcje skrzypiec nam
wypadły, więc nie wiem co dalej, ale widzę, że przez to wałkowanie od początku
gamy z pianina mała śmiga na wyrywki i nuty i klawiaturę, wyliczać raczej już
nie musi. Ciekawe! Dopiero teraz, po Twoim pytaniu zrozumiałam po co ta cała
zabawa z klawiaturą.

"Chodźcie jeść Zbawca woła..." śpiewaliśmy na Oazie przed każdym prawie
posiłkiem dla spóźnialskich. W domu praktykujemy modlitwę przed
posiłkiem: "Pobłogosław Panie Boże nas, pobłogosław ten posiłek, tych, którzy
go przygotowali i naucz nas dzielić się chlebem i radością ze wsystkimi. Przez
Chrystusa Pana naszego. Amen "
Niestety po posiłku zazwyczaj każdy odchodzi w innym czasie, więc nie mówimy
żadnej modlitwy, ale znam taką: "Za ten posiłek i wszystkie dary Twej dobroci,
chwalimy Ciebie Boże. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen"
Jest jeszcze wersja śpiewana - kanon : "Za zdrowie, siły, dzienny chleb
chwalimy Panie Cię".
Melodie wersji śpiewanych zam dosyć dobrze, także tych góralskich. Jeśli ktoś
chciałby, mogę napisać nuty w wersji np. literowej, ale chyba lepiej na privie.

do mam znajacych się ciut na nutach!
www.gajdaw.pl/koledy/pojdzmy-wszyscy-do-stajenki.html
chciałabym nauczyć córkę grać kolęde na harmonii, którą dostała, wiem że te
nuty ( znaczki ) mają swoje odpowiedniki literowe, które mogłabym zapisać
na klawiszach instrumentu, czy ktoś może mi to przetłumaczyć z polskiego na
nasze, będę wdzięczna

piekarnik_pl napisał:
Ćwiczenia solfeżowe wystarczy poćwiczyć. Przedmiot żmudny, nudny i
do życia
> człowiekowi nie potrzebny.

Przedmiot faktycznie malo ciekawy, bo metodyka do duszy. Cwiczenia
solfezowe wystarczy pocwiczyc? Ich zadaniem powinno byc rozwijanie
sluchu i nauka czytania nut glosem, a nie wkuwania na pamiec melodii
wstukanej jednym palcem na pianinie Przydac przecietnemu
czlowiekowi do niczego sie nie przyda, ale jesli ktos lubi muzyke,
to moze sie przydac, nawet bardzo. Pracowalam jakis czas w Holandii
jako dyrygent choralny, prowadzilam 3 chory, z czego 2 koscielne i
szczerze mowiac bylam pod ogromnym wrazeniem ich poziomu. Moja
tresurka oczywiscie tez swoje zrobila Ludzie bez zadnego
przygotowania muzycznego potrafili niezle czytac nuty a vista,
spiewali niewiarygodnie szeroki repertuar 2-4 glosowy i nie bylo
czasu na to, zeby wkuwac z kazdym glosem osobno melodie na pamiec,
bo 2 razy w miesiacu trzeba bylo przygotowac liturgie, ludzie
musieli jako tako czytac nuty.
sama mam sluch bardzoz dobry, w ksztalceniu nikt mi nie pomagal, bo
nie mial kto, ale i tak radzilam sobie bardzo dobrze, choc tak
szczerze, naprawde zaczelam dobrze slyszec, jak zaczelam sie uczyc
metoda relatywna. To dopiero bajka 2 razy bylam na letnich
seminariach Kodaly'owskich i ksztalcenie sluchu to byl jeden z
ulubionych przedmiotow Zeby nauczyc sie czytac nuty nazwami
literowymi metoda absolutna, to trzeba miec sluch absolutny, albo
prawie absolutny, ale metoda relatywna spiewania z nut moze sie
nauczyc kazdy o przecietnym sluchu, bo zmieniajac tonacje nazwy
poszczegolnych stopni gamy i odleglosci miedzy nimi pozostaja bez
zmian, spiewa sie w zasadzie to samo transponujac. Dla mnie
rewelacja

spacey1 napisała:

> Kurczę, nic z tego nie rozumiem. Moje dziecko dopiero zaczyna
naukę w sm. Czy t
> o
> znaczy, że uważasz, że lepiej jest uczyć nut nazywając je do, re,
mi ... niż
> nazwami literowymi?

Lepiej jest sie uczyc zapisu nut nazwami literowymi, tylko i
wylacznie, jezeli dzieciaki sie ucza na zapisie w konkretnym kluczu
(wiolinowym). O metodzie relaywnej niestety nadal wiekszosc
nauczycieli nie ma pojecia i tylko mieszaja dzieciakom wprowadzajac
nazwy solmizacyjne. "do" w metodzie relatywnej to pierwszy stopien
gamy durowej, czyli w C-dur to c, w D-dur d, w G-dur G, w Cis-dur
cis i w Des dur des, ktore w brzmieniu sa (na fortepianie)
identyczne, co moze sprawiac mase klopotow dzieciakom, jesli budujac
gamy mysla tylko poltonami, a nie stopniami (na kazdej kolejnej lini
i polu musi byc nuta i dopiero potem trzeba dopisac kolejne znaki, a
nie liczac od pierwszej nuty pisac to co pasuje w brzmieniu, bo cuda
wychodza).
Ech, nie wiem, jak to jasno wytlumazyc. Moze tak:
wyobraz sobie, ze masz pieciolinie, na tym przejrzysta folie i na
niej piszej nuty do trzech kurek. Stosujac metode relatywna dzieci
mysla solmizacja, jesli przesuniesz nuty w gore lub w dol, to do
klucza trzeba dopisac odpowiednie znaki, ale zapis, nazwy
solmizacyjne i brzmienie pozostana bez zmian.
Jesli stosuje sie tylko i wylacznie nazwy literowe, to ok, dziecko
sie nauczy, tylko bedzie musialo duuuzo wiecej zapamietac, jesli
chce spiewac z nut, musi blyskawicznie liczyc interwaly i jest ich
naprawde cala masa. Gorzej, jak nauczyciel na ksztalceniu uzywa nazw
zamiennych, literowych i solmizacyjnych. Wtedy masz sytuacje, ze jak
dziecko dostanie kurki trzy w innej niz dotychczas tonacji i musi to
zaspiewac solmizacja, to dostanie poplatania z pomieszaniem, bo
brzmienia miedzy 2 nutami nagle w innej tonacji okaza sie zupelnie
inne i wyjasnij dziecku, kiedy ma spiewac sol jak g, ges czy gis?
Dla niego sol to jedna nuta.
No dobra, zeby wiecej nie komplikowac:
Najlepsze byloby uzywanie w grze na instrumencie nazw literowych, w
ksztalceniu sluchu metody relatywnej, ale ze dla szkol muzycznych
nauczyciele nie sa do tego przygotowani, to lepiej niech w ogole nie
uzywaja nazw solmizacyjnych, tylko same literowe, w solmizacji sa
mozliwe podwyzszenia i obnizenia, ale jesli nauczyciel nie ma
pojecia o m. relatywnej, to nie jest w stanie ich wykorzystac a
dzieciaki nie sa w stanie zrozumiec dlaczego ta sama nazwa ma 3
rozne brzmienia i jakie zasady nimi rzadza. Zabroncie nauczycielom
stosowania solmizacji na ksztalceniu, bo tylko mieszaja dzieciakom w
glowie. Metoda relatywna jest bajecznie prosta, ale trzeba wiedziec
jak z nia pracowac i korzystac z calosci, a nie tylko nazw
solmizacyjnych jako zamiennikow nazw literowych w gamie C-dur. Potem
sie nauczyciele dziwia, dlaczego dzieciaki nie sa w stanie sie
nauczyc budowy innych gam